Drukuj

Błoto, kamienie, korzenie, ciężkie rowery, wypychanie roweru pod górę i trudy zjazdu po wertepach, które często ciężko pokonać pieszo. Co młoda dziewczyna może widzieć w tym ciekawego? Co ją pociąga i motywuje do tego typu aktywności? O to zapytaliśmy Joannę Światłoń - młodą mieszkankę Sułkowic dla której pasją jest ekstremalne kolarstwo górskie – Enduro Bike.

Klamra (K): Może na początek opowiesz nam o Twoich powiązaniach ze światem rowerów?
Joanna Światłoń (JŚ): Zaczęło się to bardzo zwyczajnie od zakupu roweru trailowego tzw. ścieżkowego. Po krótkim czasie dołączyłam do grupy moich znajomych, wielkich pasjonatów jazdy na rowerze gdzie stworzyliśmy team  Eskimoo Racing. Zaczęliśmy obstawiać wszystkie zawody w Polsce, gdzie za każdym razem wieńczyliśmy sukcesy indywidualne jak i drużynowe, prawie zawsze stając na podium. Dzięki temu staliśmy się rozpoznawalni i znaczący w endurowym świecie

K: Dlaczego akurat enduro?
JŚ: Jest to dyscyplina bardzo uniwersalna w której praktycznie jedynym ograniczeniem jest nasza głowa i to na co się odważymy. Wolność jaką nam daje jazda enduro pozwala na eksplorację nowych miejsc. Każdy z nas potrzebuje czasem oderwania od codzienności i przewietrzenia głowy, a dyscyplina ta zapewnia to w 100%.

K: Co motywuje Cię do działania?
JŚ: Najbardziej motywuje mnie wizja zbliżających się zawodów. W życie prywatne i zawodowe trzeba sprytnie wpleść plan treningowy, potocznie mówiąc „coś pojeździć”. Wszystko po to, żeby później nie umrzeć na dojazdówkach do odcinków specjalnych. Sama świadomość, że wykonało się założony plan dodaje pewności siebie. Uwielbiam adrenalinę i rywalizację, zarówno z samą sobą jak i innymi

K: Startujesz od trzech lat. Czy zdarzyły się w tym czasie jakieś zawody, które szczególnie zapadły Ci w pamięć?
JŚ: Na pierwsze zawody, za namową znajomych, zapisałam się miesiąc po tym jak kupiłam rower. Mówili zapisz się, fajnie będzie (śmiech)… I chyba te pierwsze najbardziej zapadły mi w pamięć, ponieważ przez cały tydzień ulewnie padało, jak również w dniu zawodów. Jazda była głównie driftem, już nawet nie pamiętam ile razy się przewróciłam. Ukończyłam na 5 miejscu i wtedy zrozumiałam, że to jest to co chcę robić.
Najważniejszymi zawodami były dla mnie mistrzostwa Polski, które odbyły się w Srebrnej Górze, gdzie udało mi się wywalczyć drugie miejsce. Niemniej jednak każde zawody są dla mnie ważne i dostarczają wielu emocji. Są doskonałą okazją, żeby się czegoś nauczyć, przeanalizować błędy, wyciągnąć wnioski i oczywiście świetnie się bawić w zgranym teamie.

K: Lista Twoich osiągnięć w enduro jest imponująca. Czy możesz zdradzić, jaka jest Twoja recepta na sukces? To kwestia uporu i ogromnej pracy, czy też odpowiedniego sprzętu?
JŚ: Wszystkie te czynniki są ważne. Przede wszystkim determinacja, chęć rywalizacji i walka do samego końca, bo często ta walka rozgrywa się na wielu płaszczyznach. Trzeba walczyć ze zmęczeniem, z warunkami atmosferycznymi z rywalami, a przede wszystkim z czasem. Sprzęt - wiadomo sam nie pojedzie, ale musi być odpowiedni aby zapewnić bezpieczeństwo i dobrze przygotowany, ponieważ jego dysfunkcje na trasie powodują niepotrzebny stres i wydłużają czas przejazdu. Oczywiście praca włożona podczas przygotowań jest kluczowa, ale różnie z tym bywa. Nie zawsze się ma tyle czasu na trening ile by się chciało.

K: Czy dużo kobiet uprawia tę dyscyplinę?
: Tak, bardzo dużo i z roku na rok przybywa dziewczyn jeżdżących enduro. Mniej natomiast startuje w zawodach, no cóż nie każda ma żyłkę rywalizacji.

K: Dlaczego enduro przejęło sporą cześć polskiej sceny rowerowej. W czym tkwi jego magnetyzm?
JŚ: To prawda, staje się coraz popularniejsze. Wynika to z tego, że rozwija się infrastruktura wokół tej dyscypliny, powstaje coraz więcej tras o różnym stopniu trudności i całe zaplecza wraz z wypożyczalniami sprzętu. Jest to tez świetny sposób na spędzanie czasu z rodziną .Ludzie stają się coraz bardziej świadomi, cenią sobie wygodę i coraz częściej sięgają po sprzęty z wyższej półki.
A przyjemność z jazdy, piękne widoki, czyste powietrze, kontakt z naturą, wysiłek fizyczny i satysfakcja z pokonywania własnych ograniczeń już samo w sobie ma tyle wartości, że działa jak magnes.

K: Które miejsce w Polsce ma twoim zdaniem szczególnie dobre warunki do uprawiania enduro?
JŚ: Z czystym sumieniem mogę polecić miejsca w których już istnieją trasy rowerowe. Są to m.in. Rabka Zdrój, Bielsko Biała, Srebrna Góra, Czarna Góra czy Koninki, ale również muszę zaznaczyć, że enduro można uprawiać wszędzie: w górach, lasach, na łąkach, tam gdzie są drogi i ścieżki lub ich brak. Odradzam jazdę po szlakach często uczęszczanych przez turystów pieszych.

K: Jak wyglądają Twoje przygotowania do nowego sezonu? Ile czasu tygodniowo poświęcasz na trening? Jak one wyglądają?
JŚ: Przygotowanie do nowego sezon rozpoczynam w okresie jesienno-zimowym. Jest to okres gdzie powoli odkładam rower i zamieniam go na narty. Swoje przygotowanie fizyczne przenoszę na siłownie i salę fitness. Podczas jazdy na rowerze angażowane jest całe ciało i wszystkie partie mięśniowe, nie tylko same nogi i dlatego to przygotowanie jest bardzo ważne. Staram się trenować min 3x w tygodniu i są to treningi siłowe – wzmacniające, wydolnościowe, wytrzymałościowe, stabilizacyjne - wzmacniające mięśnie głębokie (core) oraz treningi funkcjonalne, których jestem zwolenniczką.

K: Co możesz poradzić młodym zawodnikom, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z enduro??
JŚ: Jest to kontuzyjny sport, dlatego na pierwszym miejscu bezpieczeństwo, nie należy przeceniać swoich umiejętności i jeździć  zawsze w kasku - banalnie brzmi, ale z tego co obserwuję to się zdarza. Po drugie wytrwałość. Ktoś kiedyś mądrze powiedział „kolarstwo to sport porażek, żeby dojść na szczyt trzeba być mega optymistą i z każdego wyścigu wyciągać te małe pozytywy, które motywują do dalszej pracy”. I po trzecie każdą dyscyplinę sportu którą uprawiamy musimy lubić, ma nam sprawiać radość i należy się nią bawić, mimo różnych potknięć.

K: Zbliża się koniec roku, może kilka słów podsumowania – jak wyglądał u Ciebie rok 2019 i czy uważasz go za udany?
JŚ: Każdy rok który kończę bez kontuzji uważam za udany. Klika razy udało mi się stanąć na podium, niejednokrotnie wygrywając, ale największy sukces odnieśliśmy drużynowo jako team Eskimoo Racing, poraz kolejny stając na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji drużynowej

K: A jakie masz plany na 2020?
JŚ: W planach mam obstawienie wszystkich zawodów enduro jakie będą w Polsce, a może się uda wystartować gdzieś za granicą… i oczywiście zawody biegowe w Sułkowicach.

K: O czym marzysz?
JŚ: Marzę o tym aby jak najwięcej osób zamieniło 4 koła na 2 koła, żeby infrastruktura rowerowa dalej prężnie się rozwijała, żeby powstawało wiele ścieżek i tras rowerowych, nie tylko w lesie. Jest wtedy szansa, że będziemy mieli zdrowsze społeczeństwo i czystsze powietrze.

K: Asiu, dziękujemy za rozmowę, życzymy samych sukcesów i trzymamy kciuki za 100% realizację założonych celów.

Fot.: Joanna Światłoń